Wydawało by się, że montaż wyciągarki w samochodzie to w miarę prosta sprawa. Okazuje się, żen ie jest to takie proste - większość zamontowanych wyciągarek po prostu straszy przed zderzakiem lub na nim. W wielu przypadkach nie ma to większego znaczen...
Mikołajkowy Bobek Trophy to jednodniowa impreza o wysokim stopniu trudności. Tym razem miałem okazję oglądać trasę z punktu widzenia zawodnika, a nie jak zwykle organizatora. O dziewiątej rano po odprawie wystartowaliśmy na trasę przygotowaną przez Podola. Pierwsze PP poszło nam gładko. Niestety, na kolejnej próbie podczas, gdy próbowaliśmy pomóc Zbyszkowi i Łukaszowi, nasza wyciągarka odmówiła posłuszeństwa. Następne przeszkody pokonywaliśmy z Radkiem i Edytą, z którymi cały czas jechaliśmy, korzystając tylko z jednej wyciągarki na dwa auta. Braliśmy kolejne PP. Trochę zmęczeni dotarliśmy do miejsca znanego bobkowiczom jako OS3. Tam, niestety, znów mieliśmy pecha. Radek wywrócił swoją Toyotę na bok. Szybko postawiliśmy auto na koła, ale trzeba było rozebrać cały dolot powietrza do silnika, ponieważ dostał się do niego olej. Po dwóch godzinach naprawy ruszyliśmy dalej. Zdobyliśmy jeszcze kilka PP i niestety musieliśmy wracać na bazę. Limit czasu się skończył. Oddaliśmy karty i pojechaliśmy ratować utopione auto z Połczyna. Po kolejnych dwóch godzinach, tym razem akcji ratowania Suzuki, trafiliśmy w końcu na bankiet wieńczący rajd i ogłoszenie wyników. I tu niespodzianka: nasze fabryczne auta : Mitsubishi Pajero i Toyota LC73 zostały sklasyfikowane na 4 i 5 miejscu, zostawiając z tyłu zmotane patrole i suzuki.
Bobek tradycyjnie okazał się znakomitą imprezą. Było wszystko co tygryski lubią najbardziej: błoto, strome podjazdy i trawersy. Podziękowania składam Radkowi i Edycie - wiernym towarzyszom i Kamilowi za wspaniałą zabawę.
A oto parę zdjęć z trasy: GALERIA